Słowenia kwatera

      System wynajmowania turystom kwater nie jest tak rozwinięty i powszechny, jak chociażby na Węgrzech, niemniej jednak można z nich korzystać za pośrednictwem biur i agencji turystycznych w większości słoweńskich miast (każdy dom ze znakiem Sobe lub Zimmer frei ma pokoje do wynajęcia).

      W Słowenii prywatne kwatery są sklasyfikowane według trzech kategorii. Kategoria I to pokoje z własną łazienką lub prysznicem, kategoria II – z bieżącą wodą i z łazienką lub prysznicem na korytarzu, a kategoria III – bez wody. Ceny zależą od miejsca i pory roku, ale typowe stawki wahają się od 2 do 3,5 tys. SIT od osoby za noc. Powyższe ceny obowiązują zazwyczaj w przypadku pobytu dłuższego niż trzy doby. Jeżeli zajmuje się kwaterę krócej (z czym również nie ma żadnych problemów), to płaci się o 30, a czasami nawet o 50% więcej. Cena za pokój zwykle nie obejmuje śniadania (600–900 SIT jeżeli jest w ofercie) oraz podatku turystycznego. Dodatkowe łóżko to 20% dopłaty. Niektóre z wymienionych agencji dysponują także wakacyjnymi apartamentami, które mogą pomieścić do sześciu osób. Jeden pokój 2-os. to co najmniej 4,5 tys. SIT, a co najwyżej 8 tys. SIT za dobę.

Lublana

      Miasto tętni życiem dzięki blisko 35 tys. studentów. Pomiędzy przepięknymi barokowymi kościołami, pałacami i kwaterami dla odwiedzających to miasto oryginalnymi mostami zielenią się parki i skwery. Zachodnią granicę stanowi rozległy park Tivoli i rysujące się za nim wzgórza, a obsadzone wierzbami deptaki ciągną się wzdłuż rzeki Lublanicy i jej kanałów. Znacznie dłuższy pas zieleni – pozostałość po II wojnie światowej – otacza kręgiem całe miasto. Ta swoista obwodnica jest prawdziwym dobrodziejstwem dla pieszych, uciekających przed porannymi mgłami, tak charakterystycznymi dla jesiennego i zimowego pejzażu słoweńskiej stolicy.

Portorož

      Każdy kraj leżący nad morzem ma chociaż jeden naprawdę rozrywkowy kurort. W Słowenii jest nim Portorož, położony w piaszczystej zatoce, 5 km na południowy wschód od Piranu. „Port róż” to miasto wielkich hoteli, restauracji, barów, agencji podróży, sklepów, dyskotek, płatnych plaż, kwater oraz rzecz jasna – turystów. Jeden ze starszych przedstawicieli słoweńskich władz turystycznych zwykł go nazywać „Portobetonem” (czyli portem z betonu), a inny twierdził, że nie był w nim od ponad 30 lat, woląc, podobnie jak zdecydowana większość Słoweńców, plażować się na chorwackiej Istrii czy na Wybrzeżu Dalmatyńskim. Portorož (wł. Portorose) nie jest jednak taki zły. Piaszczyste plaże są rozległe i stosunkowo czyste, w tutejszym uzdrowisku można zażywać kąpieli wodnych i błotnych – a to dopiero początek listy atrakcji. Jeśli turyście uda się dostosować do panującej tu atmosfery, Portorož stanie się zabawnym miejscem, gdzie można się wtopić w tłum rozbawionych i na wpół rozebranych Słoweńców, Włochów, Austriaków, Niemców i turystów innych narodowości. Wystarczy tylko przyłączyć się do zabawy.

Polecamy: